To nie te zdjęcia

To nie te zdjęcia

Do napisania tego postu przyczyniła się rozmowa z koleżanką, oczywiście na temat zdjęć ślubnych. Zostałam zaproszona na jej ślub jako gość i zupełnie nie interesowała mnie fotograficzna strona imprezy. Od zaślubin minęło już trochę czasu. Fotograf z zadania się wywiązał i oddał produkt końcowy. My wreszcie znalazłyśmy czas wolny i umówiłyśmy się na oglądanie przy kawie.  Nie powiem, zdjęcia mi się podobały i nie omieszkałam skomplementować fotografa. A tu nagle koleżanka zaczęła się żalić, że nie takich zdjęć się spodziewała. Poczułam zawodową solidarność i trochę zirytowana zapytałam się, jakie ma zastrzeżenia do tych zdjęć. Widać, że robił je profesjonalista, panujący nad parametrami, światłem. Zdjęcia są ostre, ładnie obrobione, dobrze wykadrowane. Co powinno być uwiecznione, zostało uwiecznione. Naprawdę nie było do czego się przyczepić.   O co chodzi? Okazało się, że zdjęcia prezentowane na stronie fotografa, a zdjęcia, które otrzymali to zupełnie inne zdjęcia. A czepia się, bo spodziewała się, że będą wyglądać, jak te w galerii fotografa. Rozżalona koleżanka szybko odszukała w Internecie stronę firmową rzeczonego fotografa i zabrałyśmy się do analizy. Tajemnica wyjaśniła się szybko. W portfolio znalazły się zdjęcia z sesji ślubnych, które były aranżowane. Została do nich zatrudniona para zawodowych modeli. Dodatkowo została zaangażowana osoba, która czuwała nad aranżacją całości. Zdjęcia nie powiem, robią wrażenie. Całość jest perfekcyjna. Kadr, światło, aranżacja otoczenia, pozowanie. I właśnie tego oczekiwała moja koleżanka jako panna młoda. Wybrała tego fotografa, bo podobały jej się jego prace. I takiego samego poziomu oczekiwała po swoich zdjęciach ślubnych. Kto fotografował choć raz na ślubie wie, w jakim tempie wszystko się toczy. Liczy się chwila, ten ułamek sekundy. Na plenerze jest oczywiście więcej czasu, ale bez przesady. Kilka plenerów już za mną i wiem, że po jakimś czasie ludzie są zwyczajnie zmęczeni. Fotograf może mieć 100 fantastycznych pomysłów, ale musi liczyć się z bohaterami zdjęć, z ich kondycją fizyczną i w ogóle chęcią do pozowania. Bądźmy szczerzy, nie każdy lubi się fotografować i tylko z okazji własnych zaślubin decyduje się na odstępstwa. I tą „nieprzyjemność” chciałby mieć już z głowy. Nie mogę w nieskończoność poprawiać jednego ujęcia, aby wyszło perfekcyjnie, bo moja para młoda w końcu straci cierpliwość. Od zawodowych modeli mogę tego wymagać. Mogę ich ustawiać i przestawiać zgodnie ze swoją wizją i komponować jeden kadr tak długo, aż będzie doskonały. Musiałam przyznać rację mojej koleżance. Kiedy wróciłam do domu postanowiłam przejrzeć zdjęcia konkurencji. Ze złością zauważyłam, że wielu fotografów zamieszcza zdjęcia z aranżowanych sesji ślubnych, a właściwie z plenerów ślubnych. Dziwnym trafem nie było żadnych zdjęć z kościoła, czy USC. Moim zdaniem to nie uczciwe względem potencjalnego klienta. Zaznaczam, że nie jestem przeciwna aranżowanym sesją ślubnym. One też są świadectwem umiejętności fotografa.  Jednak byłoby miło poinformować swoich klientów, że te zdjęcia zostały wykonane z udziałem zawodowych modeli. Mniej byłoby rozczarowanych par i mniej pretensji.

Ja informuję, że wszystkie zdjęcia prezentowane w moim portfolio zostały wykonane podczas autentycznych uroczystości zaślubin. Osoby pozujące do zdjęć, były zakochanymi w sobie Parami Młodymi, a nie zatrudnionymi modelami. Jeśli kiedyś, będę chciała wzbogacić  portfolio i zdecyduję się na ustawianą sesję plenerową, na pewno to zaznaczę.