Budżet ślubny

Budżet ślubny

Wziąć ślub i nie zbankrutować, czyli budżet ślubny pod kontrolą.

Problem ten spędza sen z powiek wielu narzeczeńskim parą. Jest jednak kilka rozwiązań, które pozwolą na zaoszczędzenie ładnych paru groszy. Nie, nie będę doradzała, aby goście sami płacili za alkohol i nocleg, choć tak jest przyjęte w Irlandii. Zamiast tego zachęcam Was, abyście oboje określili swoje priorytety. Niech każdy z Was powie o czy marzy, np. o przyjęciu ślubnym w restauracji, w której byliście na pierwszej randce; o sukni ślubnej z dwumetrowym trenem; o jeździe zabytkowym mercedesem z początku XX wieku. To Wasze marzenia, które możecie zrealizować, a oszczędności poszukacie w innych dziedzinach:

  1. Zaplanujcie swoją uroczystość poza sezonem ślubnym. Ślub w marcu (za wyjątkiem Walentynek) i kwietniu, a także w okresie jesienno-zimowym pozwoli zaoszczędzić niezłą sumkę. Dodatkowo będziecie mogli przebierać w ofertach domów weselnych, zespołów muzycznych, czy wynegocjować dodatkowe albumy u fotografa.
  2. Wybierzcie inny dzień niż sobota. Czwartek i piątek to też dobre dni na ślub.
  3. Skróćcie okres planowania ślubu. Nie czekajcie rok, aby się pobrać. „Presja” czasu nie pozwoli Wam, aby zawładnęło Wami ślubne szaleństwo. Pokusy czyhają na każdym kroku.
  4. Ograniczcie liczbę gości do osób naprawdę dla Was bliskich i ważnych. Singli zapraszajcie bez osoby towarzyszącej.
  5. Gości posadźcie przy jednym dużym stole. Pozwoli Wam to zaoszczędzić na stroikach. Zamiast żywych kwiatów do dekoracji użyjcie świec, latarenek i świeczników.
  6. Wybierajcie kwiaty sezonowe. Ograniczcie się do dwóch rodzajów kwiatów. Jeśli ślub będzie w okresie jesienno-zimowym wybierzcie zielone rośliny, a kwiaty potraktujcie jako dodatek. W dekoracjach dobrze sprawdzają się rośliny doniczkowe.
  7. Jedzenie pochłania dużą część budżetu ślubnego. Zamiast wystawnych dań można zaserwować kuchnię w domowym stylu, dania z grilla, zimny bufet.
  8. Zamawiając w cukierni ciasta, nie przyznawajcie się, że to na przyjęcie weselne. Niestety hasło „wesele” magicznie winduje ceny.
  9. Zamiast szampana zaserwujcie dobre wino musujące.
  10. Zrezygnujcie z alkoholowego baru na rzecz wina i wódki serwowanych na stołach.
  11. Zamiast grupy muzyków zatrudnijcie dobrego Dj-a.
  12. Sami wypiszcie zaproszenia, winietki, plan rozsadzenia gości. Jeśli brakuje Wam czasu lub manualnych umiejętności poproście swoich przyjaciół o pomoc. Na pewno z wielką radością włączą się do przygotowań (O zaproszeniach ślubnych, m.in. wypisywanych ręcznie pisałam na blogu).
  13. Nawiążcie współpracę z inną parą, która bierze ślub w tym samym dniu. Możecie podzielić się kosztami przybrania kościoła, wspólnie uzgadniając wystrój.
  14. Jeśli Waszym priorytetem nie jest jazda wytworną limuzyną lub zabytkowym samochodem, poproście przyjaciela, aby udostępnił Wam swój samochód i był Waszym kierowcą. Przejrzyjcie także ogłoszenia. Często osoby prywatne z dobrymi samochodami oferują swoje usługi, które są zdecydowanie tańsze od firm trudniących się wynajmem samochodów na ślub.
  15. Pytajcie się o rabaty. Jeśli w tym samych hotelu rezerwujecie przyjęcie oraz noclegi nie bójcie się negocjować cen.

Oszczędności ślubne mogą pójść jeszcze dalej:

  • Fryzjera i wizażystkę można zastąpić koleżanką, która potrafi ułożyć włosy i wykonać ciekawy makijaż.
  • Zamiast kupować u cukiernika można poprosić kogoś z rodziny lub znajomych o upieczenie domowych ciast, a nawet wykonanie tortu.
  • Zamiast profesjonalnego fotografa poproście kogoś z gości o uwiecznienie uroczystości. Teraz każdy ma dobry aparat. Jak zbierzecie materiał od wszystkich na pewno wybierzecie coś do albumu. To żart oczywiście, bo tej formy oszczędności nie polecam. Goście zgromadzeni na uroczystości mają być gośćmi, a nie dokumentalistami. Jeśli bierzecie ślub kościelny ksiądz może nie wyrazić zgody, aby ktoś inny niż zawodowiec „plątał” mu się po ołtarzu. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy fotografowie, który nazywają siebie profesjonalistami, oddają profesjonalny materiał. Dlatego pytajcie się, szukajcie w Internecie, porównujcie, aż znajdziecie fotografa, który na prawdę wykonuje swój zawód z pasją. Kto nie czytał, zachęcam do zapoznania się z wpisem na blogu, w którym podpowiadam jak znaleźć fotografa ślubnego.

Kończąc już ten długi wpis, udzielę ostatniej rady: zapisujcie wszystkie wydatki, nawet najdrobniejsze. Pozwoli to Wam kontrolować budżet. Tnijcie wydatki z głową, ale nigdy nie oszczędzajcie na jakości.

(Zdjęcie na górze strony pochodzi z blackbookfortheindianbride.com)