Sesja narzeczeńska Marianny i Piotra

Sesja narzeczeńska Marianny i Piotra

W czerwcową niedzielę spotkaliśmy się z parą narzeczeńską, Marianną i Piotrem, w Ziębicach, rodzinnych stronach Piotra. Nasze fotograficzne tour rozpoczęliśmy pod Pomnikiem Orła Piastowskiego. Spacerkiem przez las Hurra pobieramy się Czułość Narzeczonych. Jeszcze krótki odpoczynek nad jeziorem Nyskim. Marianna i Piotr poznali się wiele lat temu pod kościołem w Karłowicach Wielkich. Tam też za dwa tygodnie będą sobie przysięgać miłość. Już wkrótce na blogu zobaczycie jak Marianna i Piotr świętowali swoje...
Bardzo wrocławska sesja narzeczeńska

Bardzo wrocławska sesja narzeczeńska

Malwina i Konrad to trzecia zwycięska para w moim konkursie. Oboje dopiero od roku mieszkają we Wrocławiu. Mnie urodzonej Wrocławiance serce rosło, gdy słyszałam jak moje miasto im się podoba. Park Staromiejski Zdjęciową rozgrzewkę rozpoczęliśmy w Parku Staromiejskim. Narzeczeni byli stremowani, niepewni jak stanąć, ale z każdym ujęciem było coraz lepiej.       Ostrów Tumski Najpierw Bulwar Włostowica, potem ujęcia na Moście Zakochanych, czyli Moście Tumskim. Kłódka oczywiście wisi, a kluczyk pochłonęła Odra.     Zakochani mają jedną wspólną cechę: nie widzą nikogo dookoła, tylko siebie. To cudowna cecha.     Pergola i Park Szczytnicki Aby nie było wątpliwości, przyszły Pan Młody informuje: „Ta wspaniała dziewczyna jest moja”. Narzeczeni byli już zrelaksowani i coraz częściej zapominali o obecności osób trzecich. Dzięki temu złapałam ich na pięknych chwilach czułości. I kradzionych pocałunkach.   I szeptanych na ucho obietnicach.   Malwina i Konrad powiedzieli już sobie „TAK”. Mam nadzieję, że ich wspólne życie we Wrocławiu będzie bogate we wzajemną miłość i pełne pasji. Tego im życzę.  ...
Sesja narzeczeńska z pszczołami w tle

Sesja narzeczeńska z pszczołami w tle

Joasia i Dominik to druga para, która wygrała mój zimowy konkurs na darmową sesję narzeczeńską. Sesję odłożyliśmy na cieplejszy okres. Gdy wokół eksplodowała wiosna spotkałam się z Joanną, aby omówić sesję narzeczeńską. Chciałam się dowiedzieć kilku rzeczy o Narzeczonych: co lubią, jakie mają pasje, czy mają swoje ulubione miejsca we Wrocławiu, czego oczekują po sesji narzeczeńskiej. Okazało się, że jednym z hobby przyszłego Pana Młodego jest hodowla pszczół. Oboje kochają spędzać czas na świeżym powietrzu. Ustaliłyśmy, że zrobimy sesję piknikową, a najpierw odwiedzimy Sky Tower oraz przejdziemy się spacerkiem po Ostrowie Tumskim. Romantyczna sesja narzeczeńska Punkt pierwszy to Sky Tower. Nie dlatego, że to jakiś symbol Wrocławia, albo wybitnie piękny budynek. W Sky Towerze na górnym piętrze w kawiarence Dominik oświadczył się Joasi. Takie miejsce koniecznie powinno być uwiecznione na sesji narzeczeńskiej. Potem spacer po Ostrowie Tumskim. Jest to miejsce klimatyczne, ale oblegane przez turystów. W niczym jednak to nie przeszkadzało Joannie i Dominikowi. Byli wpatrzeni tylko w siebie. Zakochani w sobie, każdym gestem, każdym uśmiechem jakim się obdarzali pokazywali, że ich miłość jest wielka i prawdziwa. Sesja narzeczeńska w plenerze Po romantycznych uniesieniach nadszedł czas na rozluźnienie. Gościny w  swoim sadzie użyczył nam Dziadek Dominika. Piknik czas zacząć.         Dziadek Dominika na swoim terenie hoduje pszczoły i miał dla nas nie lada gratkę. Przyniósł nam plaster miodu, świeżo wyjęty z ula. Przyznaję, że potrzebowałam instrukcji, jak mam się dobrać do miodku. Tej słodyczy, zapachu i smaku długo nie zapomnę. Joannę instruował Narzeczony.   Joasia, jako absolwentka Politechniki Wrocławskiej, podziwiała budowę plastra oraz regularność sześciokątnych komórek. W drodze powrotnej natrafiliśmy na pole kwitnącego rzepaku. Pomimo zmęczenia upałem i zdjęciami,...
Sesja narzeczeńska z graffiti w tle

Sesja narzeczeńska z graffiti w tle

Zimowy konkurs na narzeczonych Zimą ogłosiłam na faceboooku konkurs dla narzeczonych. Wystarczyło polubić Midori, a w komentarzu wpisać swoje imiona i datę ślubu. Do wygrania była darmowa sesja narzeczeńska we Wrocławiu. Wśród zwycięzców znaleźli się Dorota i Damian. Z sesją czekaliśmy aż do maja, bo szaro-bura polska zima nie nastrajała fotograficznie. Uznaliśmy że maj będzie doskonałym miesiącem na fotograficzny spacer po Wrocławiu. Pokażcie mi Waszą miłość Zaczęliśmy spokojnie, aby narzeczeni mogli oswoić się z nami i z aparatami. Ich zdenerwowanie było widoczne, ale absolutnie zrozumiałe. Nie jest łatwo w obecności osób trzecich całować się i obejmować „na rozkaz”. Dlatego ze wspólnikiem staraliśmy się, jak najmniej ingerować w ustawienia. Czuliśmy się jak paparazzi, którzy zza krzaka podglądają celebrytów. Zadziałało. Z każdą chwilą Dorota i Damian zapominali, że ich podglądamy i cieszyli się swoją obecnością i miłym spacerem.           Na terenie Kampusu Grunwaldzkiego przez głównym wejściem do Biblioteki Uniwersyteckiej stoi ławeczka „Uiliuili”, której kształt w zamyśle architekta, Piotra Żurawia, ma skłaniać do nietypowych zachować. Naszą parę długo nie trzeba było zachęcać, aby wypróbowali nietypową ławkę.       Dorota i Damian, aby podkreślić, że są razem przygotowali podobne stroje. Gdy się przebrali…, a nerwy już odpuściły, pokazali jak się kochają i jaką są fantastyczną parą.                   Narzeczeni wymyślili, że chcą mieć zdjęcie, które będzie jednocześnie zaproszeniem dla gości. Ponieważ w dniu swojego ślubu na przyjęcie weselne będą płynąć statkiem, udaliśmy się na przystań na Ostrowie Tumskim licząc, że jakich kapitan będzie chciał zapozować do zdjęcia. Akurat statek zacumował do przystani, a jego kapitan odniósł się z ogromną życzliwością do prośby narzeczonych....
To nie te zdjęcia

To nie te zdjęcia

Do napisania tego postu przyczyniła się rozmowa z koleżanką, oczywiście na temat zdjęć ślubnych. Zostałam zaproszona na jej ślub jako gość i zupełnie nie interesowała mnie fotograficzna strona imprezy. Od zaślubin minęło już trochę czasu. Fotograf z zadania się wywiązał i oddał produkt końcowy. My wreszcie znalazłyśmy czas wolny i umówiłyśmy się na oglądanie przy kawie.  Nie powiem, zdjęcia mi się podobały i nie omieszkałam skomplementować fotografa. A tu nagle koleżanka zaczęła się żalić, że nie takich zdjęć się spodziewała. Poczułam zawodową solidarność i trochę zirytowana zapytałam się, jakie ma zastrzeżenia do tych zdjęć. Widać, że robił je profesjonalista, panujący nad parametrami, światłem. Zdjęcia są ostre, ładnie obrobione, dobrze wykadrowane. Co powinno być uwiecznione, zostało uwiecznione. Naprawdę nie było do czego się przyczepić.   O co chodzi? Okazało się, że zdjęcia prezentowane na stronie fotografa, a zdjęcia, które otrzymali to zupełnie inne zdjęcia. A czepia się, bo spodziewała się, że będą wyglądać, jak te w galerii fotografa. Rozżalona koleżanka szybko odszukała w Internecie stronę firmową rzeczonego fotografa i zabrałyśmy się do analizy. Tajemnica wyjaśniła się szybko. W portfolio znalazły się zdjęcia z sesji ślubnych, które były aranżowane. Została do nich zatrudniona para zawodowych modeli. Dodatkowo została zaangażowana osoba, która czuwała nad aranżacją całości. Zdjęcia nie powiem, robią wrażenie. Całość jest perfekcyjna. Kadr, światło, aranżacja otoczenia, pozowanie. I właśnie tego oczekiwała moja koleżanka jako panna młoda. Wybrała tego fotografa, bo podobały jej się jego prace. I takiego samego poziomu oczekiwała po swoich zdjęciach ślubnych. Kto fotografował choć raz na ślubie wie, w jakim tempie wszystko się toczy. Liczy się chwila, ten ułamek sekundy. Na plenerze jest oczywiście więcej czasu, ale bez...